Wywiad przedsemestralny z burmistrzem Darmstadt
Autorstwa Uli Diehl
Burmistrz Darmstadt w połowie swojej kadencji dokonuje podsumowania – mówi o oporze politycznym, nowych większościach, bezpieczeństwie, mobilności i wyzwaniach, przed którymi stoi wysoko zadłużona gmina.
Minęły trzy lata, odkąd Hanno Benz niespodziewanie wygrał wybory na burmistrza Darmstadt. Od tego czasu polityczny krajobraz tego miasta nauki uległ znaczącej zmianie. Niegdyś dominująca koalicja pod przewodnictwem Zielonych ustąpiła miejsca nowej konstelacji politycznej, a miasto jednocześnie stoi w obliczu poważnych wyzwań: napiętych finansów, niedoboru mieszkań, konfliktów o mobilność, debaty na temat sceny narkotykowej w centrum miasta oraz pytania o to, jak Darmstadt może utrzymać rentowność ekonomiczną w przyszłości. W połowie swojej kadencji Benz dokonuje podsumowania. Omawia opozycję polityczną, swoje sukcesy, nierozwiązane problemy i dlaczego jest przekonany, że pragmatyzm jest często ważniejszy niż ideologia.
Panie Benz, sprawuje Pan urząd od trzech lat. Jak trudno było uniknąć politycznego impasu i ustalić własne priorytety bez większości parlamentarnej?
Oczywiście, nie był to łatwy punkt wyjścia. Każdy, kto rządzi bez zdecydowanej większości w radzie miasta, musi najpierw pokonać ogromny opór. Dla niektórych wynik był wówczas zaskoczeniem, a niektórzy politycy musieli się przyzwyczaić do faktu, że nagle pojawił się burmistrz, który nie należał wówczas do ich koalicji.
Niemniej jednak, dzięki ciężkiej pracy, wytrwałości i licznym dyskusjom, udało nam się zburzyć istniejące struktury i zainicjować zmiany. Mam wrażenie, że ostatecznie często przeważają lepsze argumenty. Udało nam się wyznaczyć ważne priorytety, szczególnie w polityce gospodarczej i przemysłowej. Zmodernizowaliśmy i zreorganizowaliśmy rozwój gospodarczy, dalej rozwijaliśmy gospodarkę miasta, zorganizowaliśmy zmianę kierownictwa w ENTEGA, z powodzeniem nadzorowaliśmy fuzję kas oszczędnościowych i położyliśmy ważne podwaliny pod przyszłość szpitala.
Co ciekawe, proces polityczny często przebiegał według tego samego schematu: propozycja była początkowo krytycznie oceniana, a nawet odrzucana. Następnie kontynuowaliśmy pracę nad nią, dyskutowaliśmy o niej i szukaliśmy rozwiązań. Ostatecznie wiele z tych projektów zostało zaakceptowanych przez ponadpartyjne ugrupowania. To pokazuje, że konstruktywna współpraca jest możliwa, gdy dobro miasta jest priorytetem.
Rozmowy o tzw. kenijskiej koalicji Zielonych, SPD i CDU zakończyły się wiosną. Czy nadal widzi Pan szansę na zbliżenie?
Po pierwsze, należy zauważyć, że SPD i CDU zaoferowały Zielonym możliwość rozpoczęcia negocjacji koalicyjnych. Zamiast tego rozmowy zostały publicznie ogłoszone jako zakończone.
Między SPD, CDU, UFFBASSE i FDP istnieje obecnie stabilne partnerstwo. Sojusz ten łączy przede wszystkim chęć pragmatycznego rozwoju miasta i znalezienia konkretnych rozwiązań dla wyzwań stojących przed Darmstadt. Łączy nas pragnienie wzięcia odpowiedzialności za miasto i popychania go naprzód.
Jednocześnie jesteśmy otwarci na współpracę ze wszystkimi frakcjami demokratycznymi w kwestiach merytorycznych. Ostatecznie nie powinno chodzić o to, kto składa propozycję, ale o to, czy jest ona korzystna dla Darmstadt. Wyborcy jasno dali do zrozumienia, że chcą zmian zarówno w wyborach burmistrza, jak i w wyborach samorządowych. Traktujemy ten sygnał poważnie.
Niedawno został Pan wybrany na federalnego wiceprezesa Socjaldemokratycznego Stowarzyszenia Polityki Lokalnej. Co to oznacza dla Darmstadt?
Wiele decyzji podejmowanych na szczeblu federalnym lub stanowym ma bezpośredni wpływ na miasta i gminy. Dlatego ważne jest, aby lokalni politycy mogli wnieść swój wkład i reprezentować interesy swoich społeczności.
Dla Darmstadt oznacza to, że mamy dodatkowy głos w Berlinie. Kwestie takie jak finansowanie samorządów, inwestycje w infrastrukturę, budownictwo mieszkaniowe i transformacja energetyczna są często rozstrzygane na wyższych szczeblach politycznych. Jeśli głos gmin zostanie tam wysłuchany na wczesnym etapie, ostatecznie skorzystają na tym również lokalni mieszkańcy.
Socjaldemokratyczne Stowarzyszenie Polityki Lokalnej gromadzi doświadczenia wielu lokalnych polityków. Ta wymiana doświadczeń pomaga w przekazywaniu udanych koncepcji i wspólnej walce o lepsze warunki ramowe.
SPD od lat konsekwentnie osiąga znacznie lepsze wyniki w Darmstadt niż w wielu innych dużych miastach. Co partia robi tu inaczej?
Wierzę, że my, socjaldemokraci, jesteśmy bardzo blisko związani z ludźmi i ich okolicami. Znamy potrzeby obywateli i wiemy, jakie sprawy ich naprawdę dotyczą.
Staramy się przy tym nie nasycać polityki ideologią, lecz podchodzić do problemów pragmatycznie. Ludzie słusznie oczekują rozwiązania konkretnych wyzwań – czy to w dziedzinie mobilności, sportu, kultury, czy kwestii społecznych.
Dla mnie polityka socjaldemokratyczna oznacza przede wszystkim dawanie głosu tym, których często nie słychać. Jeśli to jest podstawa działania politycznego, to pozostaje się blisko ludzi i nie traci się kontaktu z codziennym życiem.
Ich nowe hasło brzmi „Dla każdego”. Czy udało się już przełożyć to hasło na konkretne zasady?
Jestem o tym przekonany. „Jesteśmy dla każdego” oznacza dla mnie, że pamiętamy o wszystkich mieszkańcach tego miasta – niezależnie od dzielnicy, w której mieszkają i jakie interesy reprezentują.
Zarówno wybory burmistrza, jak i ostatnie wybory samorządowe pokazały, że nie wszyscy obywatele czują się już odpowiednio reprezentowani. Dlatego zależało mi na wzmocnieniu więzi między ratuszem a mieszkańcami.
Na przykład, zachowaliśmy biura dzielnicowe w Arheilgen, Wixhausen i Eberstadt, mimo że rozważano ich zamknięcie. W Arheilgen powstał również urząd meldunkowy. Dzięki nowemu holowi ratusza, po raz pierwszy od II wojny światowej, stworzyliśmy otwarte i łatwo dostępne wejście do ratusza. Mieszkańcy mogą teraz bezpośrednio zgłaszać swoje problemy i otrzymywać tam wsparcie.
Ponadto istnieją formaty takie jak „Burmistrz na miejscu”, godziny konsultacji publicznych oraz możliwości dyskusji online za pośrednictwem mediów społecznościowych. Dla mnie jako burmistrza ważne było i jest, aby być przystępnym i nie ograniczać się do patrzenia na problemy zza biurka.
Dobrym przykładem jest dyskusja na temat połączenia tramwajowego z Wixhausen. Dzięki bezpośredniemu badaniu ankietowemu wśród mieszkańców udało nam się ponownie poruszyć zastaną sprawę. Nie każde życzenie da się spełnić, ale ludzie muszą czuć się wysłuchani. To sedno inicjatywy „DA for All”.
Scena narkotykowa w centrum Darmstadt od lat stanowi problem. Jak odpolitycznić debatę i rozwiązać problem?
Przede wszystkim musimy przyznać, że wielu obywateli odczuwa stres związany z tą sytuacją. Bardzo poważnie traktuję wynikające z tego obawy i lęki. Sam również nie jestem zadowolony z obecnej sytuacji.
Jednocześnie nie wierzę, że ten złożony problem da się rozwiązać głośnymi hasłami czy prostymi odpowiedziami. Wymaga to długoterminowej perspektywy i zrównoważonego podejścia, uwzględniającego zarówno aspekty bezpieczeństwa, jak i usługi wsparcia społecznego.
Dlatego właśnie wdrożyliśmy dziesięciopunktowy plan „Bezpieczne Centrum Miasta”. Plan ten zaowocował takimi działaniami, jak strefa wolna od broni i dodatkowe ulepszenia w zakresie bezpieczeństwa. Jednocześnie inwestujemy w działania prewencyjne, na przykład poprzez Centrum Sprawiedliwości dla Młodzieży i inne usługi socjalne.
Ponadto zwiększamy obecność policji miejskiej i stanowej, aby zapewnić większe bezpieczeństwo i widoczność w przestrzeni publicznej. Problem nie zniknie z dnia na dzień. Jednak stale pracujemy nad poprawą sytuacji krok po kroku, mając na uwadze zarówno interesy mieszkańców, jak i wyzwania społeczne.

Chcieli odideologizować debatę o mobilności i załagodzić konflikt między ruchem samochodowym a rowerowym. Czy im się to udało?
Udało się to osiągnąć, przynajmniej wśród tych, którzy chcieli racjonalnie i z nastawieniem na rozwiązania przedyskutować tę kwestię. Właśnie o to chodziło. Reorganizując kompetencje w sektorze transportu, wybraliśmy bardziej pragmatyczne podejście. Polityka mobilności nie może być napędzana ideologiami, lecz musi być zorientowana na rzeczywiste potrzeby ludzi.
Oczywiście, całkowite pogodzenie wszystkich interesów jest niemożliwe. Pokazaliśmy jednak, że kompromisy są możliwe. Przykładem jest rozwiązanie konfliktów wokół Dieburger Straße, która była głównym punktem spornym podczas kampanii wyborczej na burmistrza.
Ważne jest również, abyśmy brali pod uwagę nie tylko ruch w granicach miasta. Wiele wyzwań pojawia się w kontekście otaczających je dzielnic. Dlatego wspólnie pracujemy nad planem rozwoju ruchu. Zrównoważone rozwiązania można opracować tylko na poziomie regionalnym.
Darmstadt należy do miast o najwyższym zadłużeniu na mieszkańca w Niemczech. Czy sytuacja jest naprawdę aż tak dramatyczna?
Moim zdaniem wskaźnik ten przedstawia zniekształcony obraz. Obliczenia uwzględniają nie tylko zadłużenie miasta, ale także zobowiązania spółek komunalnych.
W szczególności ENTEGA intensywnie inwestuje w transformację energetyczną i rozwój odnawialnych źródeł energii. Takie inwestycje nieuchronnie wiążą się ze wzrostem zobowiązań. Jednocześnie jednak generują znaczące aktywa i perspektywy na przyszłość. Ten aspekt bilansu jest często pomijany w opinii publicznej.
Oczywiście, ogólna sytuacja finansowa gmin jest trudna. Dotyczy to nie tylko Darmstadt, ale miast i miasteczek w całych Niemczech. Wiele zadań jest delegowanych przez rząd federalny i rządy krajów związkowych bez odpowiedniego finansowania. Dlatego pilnie potrzebujemy gruntownej reformy finansów gmin. Bez lepszego finansowania dla miast sytuacja ta raczej nie ulegnie poprawie w dłuższej perspektywie.
Zaapelowali o ponowne przemyślenie kwestii tzw. maksymalnych standardów. Czy mieszkańcy Darmstadt będą musieli liczyć się z ograniczeniami w przyszłości?
Nie, nie o to chodzi. Oczywiście, nadal będziemy przestrzegać wszystkich wymogów prawnych. Pytanie brzmi raczej, czy w czasach napiętych budżetów musimy wszędzie tworzyć dodatkowe standardy, wykraczające poza to, co jest wymagane prawnie.
Zwłaszcza w sektorze budowlanym musimy w przyszłości dokładniej przeanalizować, jak ekonomicznie można realizować projekty. Dotyczy to na przykład szkół, hal sportowych czy budynków administracyjnych. Nie każdy budynek musi być planowany indywidualnie, jeśli standardowe rozwiązania służą temu samemu celowi.
Powinniśmy również zastanowić się, czy przepisy urbanistyczne lub konkretne standardy dotyczące sprzętu są rzeczywiście konieczne, czy też jedynie generują dodatkowe koszty. Celem nie jest ograniczenie usług, lecz efektywniejsze wykorzystanie istniejących zasobów.
Gdybyś spojrzał wstecz na minione trzy lata: jaka jest Twoja osobista ocena?
Ostatnie trzy lata pokazały, że możliwe jest skuteczne kształtowanie polityki nawet bez silnej większości, jeśli tylko ktoś jest gotowy słuchać, budować mosty i wytrwale pracować nad rozwiązaniami.
Zależało mi na tym, aby ponownie zbliżyć miasto i postawić ludzi w centrum uwagi. Nie chodziło o robienie jak największego hałasu, ale o osiągnięcie konkretnych rezultatów.
Oczywiście, wiele pozostaje do zrobienia. Sytuacja finansowa gmin, rozwój centrum miasta, budownictwo mieszkaniowe, mobilność, rozwój sportu, plan kulturalny i przyszłość gospodarcza Darmstadt będą nadal intensywnie zajmować nas w nadchodzących latach. Wierzę jednak, że w ciągu ostatnich trzech lat wytyczyliśmy ważne kierunki rozwoju we wszystkich tych obszarach i nie tylko, a Darmstadt jest dziś w lepszej sytuacji niż na początku mojej kadencji.
